Warmia i Mazury 2021.

17.04. – Gdańsk, Stoczek Klasztorny (Warmiński)

Sanktuarium Matki Pokoju

Z niecierpliwością wyczekiwałem dogodnego momentu pogodowego na pierwszy wiosenny wyjazd. W planach dokończenie trasy mazurskiej z ubiegłych lat i osiągniecie rejonu Suwałk. Na początek kierunek Lidzbark Warmiński i niedaleko położony Stoczek Klasztorny (Warmiński). Miejsce, znane z Sanktuarium Matki Pokoju i Domu księży Marianów, ale szczególnie interesujące, jako kolejne miejsce uwięzienia kardynała Stefana Wyszyńskiego – w latach 1953 – 1954.

Miejscowość obejmuje kilka, może kilkanaście zagród rozrzuconych w pobliżu Sanktuarium. Przybywam tu w godzinach popołudniowych i udaje się na obchód sporego terenu. Oprócz bazyliki mniejszej, znajduje się tu Dom Pielgrzyma, oraz Barokowy Ogród. Po wieczornej mszy uzyskuję zgodę miejscowego księdza kustosza na wjazd na teren Sanktuarium i tu spędzam noc. Ksiądz również zachęca do obejrzenia miejsca izolacji ówczesnego Prymasa. Z zainteresowaniem poznaję historię i przypominam sobie Komańczę, gdzie także przebywał ksiądz Prymas. Rano idę złożyć ofiarę w kościele, jako zapłatę za możliwość spędzenia noclegu na terenie Sanktuarium.

18.04. – Stoczek Warmiński, Gołdap

Ze Stoczka w niedziele rankiem ruszam w kierunku Gołdapi, miasta Warmii, wysuniętego najbardziej na północ, tuż przy granicy z obwodem kaliningradzkim, Federacji Rosyjskiej. Parkuję w samym centrum miasta na rynku. Miasto zaskakuje przestrzenią i ładem.

Zdejmuje rower i ruszam poznawać okolice, wybierając przepiękną leśną drogę dojazdową do części miasta zwanego „Mazury Zdrój”. Wjeżdżam na teren Sanatorium „Wital”, w którym w okresie stanu wojennego internowane były kobiety. Jest tu obelisk upamietniajacy ten fakt. W obiekcie wielu kuracjuszy, korzystających z tego pięknego miejsca. Sanatorium zlokalizowane jest tuż przy jeziorze Gołdap stanowiącego częściową granicę z Rosją.

Wybieram się tam leśnym duktem i napotykam straż graniczną, która wskazuje do którego miejsca mogę podejść.

Granica Państwa

Zawracam i postanawiam – już kamperem, podjechać na przejście graniczne, które ze względu na pandemię okazuje się nieczynne. Zamieniam kilka słów z dyżurnym pogranicznikiem, wykonuję kilkanaście zdjeć i wracam szukać noclegu.

Postanawiam pojechać na „tężnie”. Przepiękny teren zlokalizowany przy jeziorze zawierający całą infrastrukturę niezbędna dla uzdrowiska. Jest niedzielne popołudnie i piękna słoneczna pogoda (biegun zimna), stąd spaceruje tu mnóstwo rodzin.

Nocleg na parkingu Gołdap Zdrój

19.04. – Gołdap, Stańczyki, Żytkiejmy, Wiżajny, Wisztyniec, Wigry

Noc mija spokojnie i samotnie na dużym parkingu. Rano służby porządkujące, przywracają czystość na tak rozległym obiekcie. Ja wyruszam do pijalni by zapoznać się z właściwościami tutejszych wód, po czym ruszam w dalszą drogę w kierunku Wigier.

Zbaczam z głównej drogi na Stańczyki, aby zobaczyć imponujące mosty kolejowe o wysokości 32 m i długości 150 m. nad doliną rzeki Błędzianki w Puszczy Romnickiej. Mosty przypominają rzymskie akwedukty (Pont du Gard) i tak błędnie są określane. Biegła tu linia kolejowa Gołdap – Żytkiejmy – Gąbin. W 1945 roku nasi sojusznicy rozebrali i wywieźli szyny kolejowe. Niedaleko mostów jest wieża widokowa na którą się wspinam i uwieczniam pobyt na zdjęciu.

Jadąc dalej, w Żytkiejmach wypatruje po prawej stronie obelisk. To lokalni leśnicy upamiętnili darowanie historycznego świerka dla Papieża Franciszka na Boże Narodzenie w 2017 roku.

Wczesnym popołudniem osiągam polski biegun zimna i trój styk granic Polski, Litwy i Rosji – Wisztyniec w okolicach Wiżajn.

Docieram do Suwałk i w poszukiwaniu noclegu kieruję się w okolice jeziora Wigry. Postanawiam założyć bazę tuż pod Pokamedulskim Klasztorem w Wigrach na terenie gospodarstwa agroturystycznego. Wieczorem wybieram się na wzgórze klasztorne. zakonników już tutaj nie ma, a w ich eremiach zorganizowano miejsca noclegowe.

20.04. – dookoła Wigier

Rano wybieram się na objazd rowerem całych Wigier. Przewodnik podaje dystans 47 km, ja zrobiłem o 10 km więcej. Wybieram kierunek zachodni i pierwszy przystanek Stary Folwark, gdzie dziś znajduje się Muzeum Wigier, oczywiście nieczynne. Konieczne jest każdorazowe wykupienie wejściówki do Parku. Ja robię to przez internet, który działa tu bez zarzutu na całym obszarze.

Mapa (reprodukcja)

Będę jechał szlakiem zielonym, okalającym Wigry najbliżej linii brzegowej. W okolicach Cimochowizny w lesie, dostrzegam tablicę upamiętniającą miejsce obozów instruktorskich harcerzy chorągwi warszawskiej w latach 1926 – 39.

Docieram do leśniczówki położonej w ostępach leśnych wsi Soblewo. Jest tu pole biwakowe z wytyczonym miejscem na ognisko i drewnem przygotowanym dla turystów.

Okolice wsi Gawrych Ruda. Jest tu ładnie położony „Hotel nad Wigrami” z ciekawym pomostem i mini mariną.

W okolicach wsi Słupie mijam cmentarz na którym spoczywają ofiary epidemii cholery z tej wsi. Na tablicach informacyjnych wyczytuję informację na temat miejsc składowania drewna (Bińduga), oraz bartnictwa, którym trudnili się ówcześni mieszkańcy.

Docieram do Bryzgla i z wieży widokowej podziwiam panoramę Wigier. W jedynej restauracji zatrzymuję się na jedzonko. Zamawiam (w reżimie sanitarnym) lokalny półmisek z którego najbardziej smakował mi kartacz.

Nieopatrznie zbaczam ze szlaku i ląduję we wsi Krusznik, na nieczynnej stacji kolejki wigierskiej. Za Bryzglem podziwiam widok z wieży widokowej na jeziora Wigry i Mulaczysko. Dalej przejeżdżam obok pola namiotowego „Jastrząb” do wsi Czerwony Krzyż. Znajduje się tu dużą stadnina koni, oraz wiele ładnych posiadłości. Za wsią wspólna mogiła powstańców styczniowych i czerwonoarmistów, a dalej symboliczny krzyż – pomnik.

Zbliżam się do finału dzisiejszej wspaniałej wycieczki. Poprzez Rosochaty Róg i Czerwony Folwark, docieram już w okolice Wigier. Zaglądam jeszcze do gospodarstwa rybackiego ze zorganizowanym w tym miejscu muzeum rybactwa.

Do bazy docieram porządnie zmęczony i głodny, ale zadowolony że poznałem otoczenie Wigier. Polecam. To jedno z ostatnich miejsc w naszym kraju, autentycznie przyjazne turystom, chcących poznać piękno przyrody.

21.04. – Suwałki, Czerwony Krzyż

Rano udaje się do Suwałk, ale po drodze wstępuję w Krzywem do siedziby Wigierskiego Parku Narodowego w celu zakupu map i przewodników. Robię szybkie zakupy w drugim, co do wielkości mieście Podlasia i tą samą drogą wracam w poszukiwaniu miejsca na nocleg.

Postanawiam się przemieścić z „całym dobytkiem” w inne miejsce nad Wigrami. Wynajduję miejsca biwakowe zorganizowane przez Wigierski Park: Biwak za szkołą i Pole Biwakowe Jastrzęby. Pierwszy z nich trudno zlokalizować w Budzie Ruskiej. Po zasięgnięciu informacji okazuje się, że jest to miejsce zlokalizowane tuż nad Czarną Hańczą w lesie. Początkowo wylądowałem na nieopodal położonym prywatnym polu namiotowym. Zorientowałem się po ponad standardowej jego organizacji. Właściciel jednak zażądał zbyt wysokiej zapłaty. Swoje uwagi zamieściłem w opiniach Google.

Podczas wczorajszego objazdu spodobało mi się pole namiotowe Jastrzęby (jeszcze nieczynne) i miejsce postojowe z pomostem do slipowania łodzi w Zakątach. Jest słonecznie, idę na pomost z leżakiem i podziwiam ogrom i piękno Wigier.

22.04. Zakąty

Pogoda od wczoraj niestety zmieniła się na niekorzyść. Brak słońca i silny wiatr nie zniechęca mnie do wycieczki rowerowej. Po wyruszeniu i przejechaniu do Czerwonego Krzyża, zawracam do kampera po ciepłą kurtkę i rękawice. Teraz oglądam teren pola biwakowego Jastrzęby.

Ruszam w kierunku Budy Ruskiej, przez Tobołowo i Nowinkę. Dojeżdżam do Bryzgla i obieram kierunek Zakątów ze względu na potęgujące zimno i wiatr. Od jutra zapowiadane są opady śniegu. Przejeżdżam do Suwałk i nocuję na jednej ze stacji benzynowych w centrum miasta. Jutro Gdańsk.