Majówka 2021 – Rowy, Czołpino

Pomimo, że prognoza pogody nie zapowiada się zachęcająco na całą majówkę, grupa jest w gotowości i ruszamy. Jako bazę obieramy Gospodarstwo Agroturystyczne „Dom pod Jesionem” w Stojcinie. Zaciszne i pięknie zorganizowane siedlisko, dodatkowo, bardzo urokliwe o tej porze roku.

1 maja sobota – Rowy

Dzień rozpoczynamy śniadaniem, którego przygotowaniem zajmują się solidarnie wszyscy uczestnicy – tak będzie codziennie.

I już zwarci i gotowi, ruszamy wcześniej przygotowaną trasą przez Darka. Wybieramy wytyczone ścieżki rowerowe, które nie zawsze posiadają dobrą nawierzchnię. Niedogodności rekompensuje przyroda ze swymi bezkresami, łąkami poprzecinanymi kanałami w połączeniu z jeziorami. Jedziemy przez Gardnę Małą, Retowo do Rowów.

Osiągamy Rowy i zatrzymujemy się na placyku przed kościołem. Po chwili odpoczynku wstępujemy do jego wnętrza.

Wracamy północną stroną Jeziora Gardno, dość uczęszczaną ścieżką – przez las. Dalej skręcamy na Smołdzino, gdzie chwilami jest bardzo mokro.

Docieramy do Smołdzina, by w gospodarstwie agroturystycznym zjeść pyszny obiadek. Pierogi były wyśmienite.

2 maja niedziela – jezioro Dołgie Małe, jezioro Dołgie Duże, Czołpino

Pierwszy przystanek na trasie – most na Łupawie.

Z Gardnej Wielkiej kierujemy się ścieżką rowerową, częściowo prowadzącą przez las i osiągamy najmniejsze z jezior Słowińskiego Parku – Dołgie Małe.

Po około kilometrze dojeżdżamy do pomostu widokowego na jeziorze Dołgim Dużym (Wielkim).

Kolejny etap to platforma widokowa na „Leśnej Wydmie” zlokalizowana na terenie byłej 45 Dywizji Rakietowej. Przejeżdżamy przez duży parking i mozolnie wspinamy się naszymi rowerkami, na wysokość 42 m n.p.m. – stąd już schodami na taras z pięknym widokiem na morze.

Pogoda nas nie rozpieszcza niestety – wieje silny wiatr i jest zimno. Znajdujemy zaciszne miejsce i wszyscy smacznie zajadają kanapki popijając ciepłą herbatką.

Posileni, zjeżdżamy z wydmy do skrzyżowania i udajemy się do „Osady Latarników” z nadzieją, że w następnych dniach będziemy mogli zajrzeć do wnętrza. Wcześniej jednak zaglądamy na nabrzeże z „Czerwoną Szopą” i schodzimy na plażę.

Ostanim etapem jest Latarnia Morska w Czołpinie. Wjazd wymaga sporego wysiłku, ale zadowolenie jest spore.

To wszystko na dziś – plan zrealizowany. Wracamy do bazy, po drodze zahaczając o naszą stołówkę, gdzie zjadamy jak zwykle gorący i smaczny obiad.

3 maja poniedziałek – Siecie, Komnino, Bałamątek, Poddębie, Dębina, Rowy, Smołdzino, Stojcino;

Wybieramy się na objazd jeziora Gardno od strony zachodniej. Początek trasy do Komnina prowadzi nasypem dawnej linii kolejowej. Niestety, gdzieś zniknęły szyny.

Dalej jadąc przez Objazdę i Bałamątek, docieramy do Poddąbia, tuż na brzegiem morza. Klif jest bardzo wysoki, a nabrzeże porastają drzewa liściaste – przeważają dęby, stąd zapewne nazwa tej miejscowości. Wracamy do centrum, gdzie stworzono miejsce dla rekreacji rowerzystów i organizujemy piknik z kawą.

Ruszamy w kierunku Rowów po drodze podziwiając piękne domy, zwłaszcza te kryte strzechą.

Jadąc do Smołdzina obowiązkowo wstępujemy do „Misia” na najlepsze lody. A póżniej leśnymi duktami do naszej jadłodajni.

Wieczorem, pomimo sporego zmęczenia wybieramy się z Darkiem nad morze do Rowów z zamiarem wykonania zdjęć zachodzącego słońca za horyzontem. Początkowo wieczór nie zapowiadał się optymistycznie, ze względu na spore zachmurzenie, jednak póżniej chmury niskie ustąpiły. Było jednak bardzo zimno.

4 maja wtorek – Łokciowe, Kluki, Czołpino

Plan na dziś to wieś Kluki, a póżniej muzeum w Czołpinie.

Podążamy drogami wśród zielonych pól. Tam gdzie droga przebiega przy ciekach wodnych, udaje nam się zauważyć i podziwiać działalność bobrów. Przy wjeździe do Kluk zatrzymujemy się przy zamkniętej bramie dawnego cmentarza Słowińców. Z zaciekawieniem czytamy tablicę informacyjną o historii tego miejsca.

Kluki odwiedzamy ponownie po roku. Wtedy zawiedzeni brakiem możliwości posilenia się w tym miejscu, a także koniecznością pokonania wielu przeszkód na drodze prowadzącej przez bagna, dotarliśmy porządnie zmęczeni do celu. W tym roku niemiła niespodzianka w postaci zamkniętego skansenu, pomimo ogłoszenia o otwarciu wszystkich muzeów. Również w przedmiocie gastronomii nie zmieniło się nic. Zgliszcza byłej gospody „zdobią” wieś. Wyjmujemy zatem nasze zapasy i pod krzyżem posilamy się. Jeszcze kilka zdjęć zabytkowych chat wykonanych przez płot i ruszamy dalej.

Przy wyjezdzie ze wsi zaglądamy nad jezioro Łebsko znane nam już z roku ubiegłego. Wieża widokowa zlokalizowana tuż przy brzegu jest zamknięta ze względu na stan techniczny. Zostaje nam wejście na pomost i rzut oka na okazałe wydmy po drogiej stronie Łebska. Wracamy tą sama drogą, ale odbijamy w Łokciowym na Czołpino, gdzie niestety „łapie” nas przelotny deszcz.

Docieramy do Osady Latarników, gdzie tym razem udaje nam się wejść do Muzeum Latarnictwa. Ekspozycja zorganizowana w byłym domu wielorodzinnym tutejszych latarników. Wracamy do Smołdzina (obiadek) i dalej do bazy.

Wieczorkiem, oczywiście tradycyjnie podsumowanie.

Wykład Kazika

5 maja środa – pieszo, brzegiem morza do „Martwego Lasu”

Wymeldowujemy się z naszej bazy tuż po śniadaniu i jedziemy na parking w Czołpinie, by stamtąd – tym razem pieszo, przejść brzegiem morza w okolice „Martwego Lasu”.

Zaczynamy od wejścia na plażę, tuż przy „Czerwonej Szopie” – byłej Stacji Ratownictwa Morskiego. Niebo jest miejscami mocno zaciągnięte czarnymi chmurami. Niestety idziemy pod wiatr i w pewnym momencie dość mocno mokniemy. Później spotyka nas nagroda w postaci słoneczka, które wyszło zza chmur.

Nie wygląda to zachęcająco.

Dochodzimy do „Martwego Lasu”, pozostałości drzew iglastych w postaci powalonych konarów i wystających z piasku resztek pni.

W drodze powrotnej dochodzimy plażą do wyjścia na szlak czarny i okrążając szlakiem czerwonym i niebieskim, wracamy.

Do parkingu na terenie byłej jednostki rakietowej, droga prowadzi albo plażą, albo – okrążając leśny teren, zagrodzony dla turystów. W efekcie trzeba nadłożyć trochę drogi, podążając w otoczeniu lasu i podziwiając różne jego konfiguracje.

Tu kończymy wspólną wędrówkę i naszą całą Majówkę. Dziś przeszliśmy pieszo prawie 11 km. Jeszcze wspólna kawka i trochę podsumowań. Żegnamy się do następnego razu.

Dodaj komentarz