Kornwalia 2016

Przeprawiamy się przez Kanał La Manche w Dover. Na miejscu jesteśmy dobrze po północy. Zjeżdżamy z promu i lokujemy sie na nadmorskiej promenadzie przeznaczonej do nocnego parkowania kamperów. Rano budzi nas głośny skrzekot mew i szum fal. Ruszamy południowym wybrzeżem przez Southampton, Exeter i Plymuth. Po około 600 km jazdy decydujemy się na nocleg – niestety nie ma zbyt dużo czasu na poznawanie mijanych miejscowości. Rano start do Newqay, położonego na samym cyplu otoczonym Kanałem La Manche, Morzem Celtyckim i może trochę Oceanem Atlantyckim.

Jest przepiękna pogoda, co w tych stronach i o tej porze roku jest raczej szczęśliwym trafem. Nie jest to jednak bez znaczenia, dla znalezienia miejsca na kempingu, które – jak się okazuje, należy rezerwować przed przyjazdem. Sama miejscowość jest urokliwa, wyraźnie nastawiona na turystykę, stąd jej ranga – najważniejsza miejscowość wypoczynkowa północnej Kornwalii. 

Teren nadmorski  w zakolu Towan Head, stanowi 12 kilometrowy pas piaszczystych plaż, który można przejść pieszo. W sezonie chyba jest tu bardzo tłoczno za sprawą surfingowców, którzy upodobali sobie tę część wybrzeża, zwłaszcza zatokę Watergate i Fistral Bay. My wybieramy się na spacer po cyplu z celem małej kapliczki posadowionej na wzgórzu. 

Kończymy pobyt w tych uroczych okolicach. Po drodze jadąc, nabrzeżem mijamy szereg miejscowości z charakterystyczną stara zabudową. Drogi są bardzo wąskie, a pobocze najczęściej stanowi płot ułożony z tutejszych łupków. Żeby było bardziej niebezpiecznie zarośnięty jest on roślinami, co uniemożliwia ocenę szerokości drogi. Kierowcy są jednak bardzo mili i najczęściej umożliwiają bezpieczne wyminięcie.  

Noc postanawiamy spędzić na jednym z licznych kempingów przy gospodarstwie agroturystycznym. Powierzchnia tego miejsca jest rozległa. Warunki spartańskie. Oprócz bieżącej wody i niezbyt czystych łazienek nie ma nic. Na szczęście jesteśmy niezależni, co powoduje pełny komfort. Pole zlokalizowane jest nad brzegiem morza, niestety z wysokim klifem, ale zejście do plaży jest. Idąc brzegiem dochodzimy do wsi, gdzie jest jedyny sklep. Cóż więcej potrzeba ?  Noc mija w ciszy i szumie morza. 

Rano zbieramy się w dalszą drogę. Chcemy dotrzeć do Birmingam.

Ciąg dalszy wojaży w zakładce Szkocja – 2016.