Krynica Zdrój, Tylicz, Powroźnik, Muszyna, Białka Tatrzańska.

Późnym popołudniem docieramy do Krynicy Zdrój i postanawiamy przenocować w stacji narciarskiej „Słotwiny”. W mediach informacja, że jest miejsce bezpłatne dla kamperów z serwisem. Niestety okazuje się nieprawdą i przypomina wiadomość z radia Erewań. Parking jest bezpłatny na samym wierzchołku stacji, natomiast kampery parkują przy hotelu, ale za opłatą 50 zł. Nocujemy na pustym parkingu przy drodze. Rano przychodzi właściciel i kasuje 15 zł.

Przejeżdżamy do Krynicy Zdroju i wyruszamy pieszo na Górę Parkową.

Schodzimy szlakiem przez las, by wyjść nad Kryniczanką w centrum uzdrowiska.

Przechadzamy się aleją spacerową i wstępujemy do Pijalni. Jest pusto – wody tylko na wynos. Uzdrowisko nie do poznania – straszy pustymi uliczkami i opuszczonymi sklepami. Brak kuracjuszy, którzy zawsze tłumnie przechadzali się alejkami. Szkoda.

Pijalnia Zdrojowa.

Kończymy krótki pobyt w Krynicy i przejeżdżamy do Tylicza. Jutro narty.

Tylicz – Rynek.

Odwiedzamy ponownie Tylicz po zaledwie półrocznej przerwie. To miejsce ma swój urok, wynikający z lokalizacji i zabudowy.

Wybieramy na bazę, camperpark zlokalizowany w ośrodku narciarskim Masterski, 200 metrów od Rynku. Zgodnie z wcześniejszymi informacjami, przygotowano tu bezpłatne miejsce dla zmotoryzowanych narciarzy, oferując podłączenie do prądu. Niestety pozostałe dobra niedostępne, albo dostępne w ograniczonym zakresie. Po wodę trzeba wspiąć się kilka pięter. My zaopatrujemy się w przepływającej tuż obok kampera Muszynce. Dobre i to. W zamian należy poszusować w ośrodku wykupując karnet. Wieczorem zamawiamy w tutejszej restauracji smaczną i gorącą pizzę z dowozem. Była naprawdę smaczna.

Po drodze do Muszyny zatrzymujemy się w Powroźniku, przy jednej z cerkwi na szlaku i podziwiamy kunszt wykonania, tego zbytku kultury Łemków. Dziś, to już świątynia obrządku rzymsko-katolickiego, ale z zachowanymi zabytkami cerkwi.

Wjeżdżamy do Muszyny od strony Krynicy i parkujemy przy kościele z zamiarem obejrzenia Ogrodów Biblijnych. Niestety na bramie informacja „czynne od maja”. Zostaje tylko rzut okiem przez parkan i uruchomienie wyobraźni jak mogły zostać zinterpretowane sceny z bibli. Warto zauważyć, że zatrzymujemy się na super parkingu przykościelnym, uruchomionym z funduszy europejskich. Są tu toalety (czyste), a także wirtualny przewodnik po Muszynie wraz z punktami do ładowania telefonów. Nie decydujemy się na nocleg w tym miejscu, jako że jutro jest niedziela i od samego rana będzie duży ruch pojazdów z uczestnikami mszy.

Przejeżdżamy przez miasto i drogą przez rynek udajemy się w rejon Zapopradzia i zatrzymujemy się tuż u podnóża Sanatorium Korona. Jest to kuracyjna część Uzdrowiska. Wybieramy miejsce na pustym parkingu tuż przy restauracji serwującej dania na wynos.

Czas na spacer, kierujemy się do Centrum. Miasteczko jest schludne i zadbane. Widać dużą ilość działań przeprowadzonych przy pomocy środków europejskich.

Po południu czas na spacer po Parku Zdrojowym.

Teren Parku robi wrażenie. Czego tu nie ma? Ogród zapachowy, antyczny, nowoczesny, skalny …..Są także stawy jako miejsce rekreacji w porze lata. Udana inwestycja dla kuracjuszy – jest naprawdę, gdzie chodzić. Muszyna nas pozytywnie zaskoczyła, jest tu przyjemniej niż w Krynicy.

Pomimo zimna, przyjemnie jest poczuć ciepło promieni słońca.

Wita nas Białka Tatrzańska widokiem pięknych gór.

W niedzielne popołudnie wybieramy się na rekonesans. Jest sporo narciarzy i jeszcze więcej samochodów na parkingach. Hotel Bania czynny, ale już gastronomia nie. Czekamy na wieczór, aż zluzowane zostaną miejsca na parkingu dedykowanym kamperom. Rzeczywiście jest kilka stanowisk z możliwością podłączenia (bezpłatnego) prądu i bliskością toalet. Jutro sprawdzimy stoki.