Polska Ściana Wschodnia 2019 – II

29 SIERPNIA 2019 – DZIEŃ 11

Nałęczów – Kazimierz Dolny – Sandomierz


Plan na dzisiejszy dzień obejmuje przejazd ponad 100 km. Kierujemy się do Kazimierza nad Wisłą. Pomimo końca wakacji jest duży problem ze znalezieniem miejsca na zatrzymanie. Nie dość że wszystkie miejsca parkingowe są płatne, to trudno znaleźć wystarczające do postawienia campera. Znajduję miejsce przy wałach wiślanych, nie do końca przeznaczone do parkowania. Robimy szybki przemarsz przez miasto, rynek i wracamy do auta.

Po południu osiągamy Sandomierz. Parkujemy przy Starym Spichrzu w dolnej części miasta. Wspinamy się na wzgórze staromiejskie i podziwiamy panoramę i Wisłę. Dochodzimy na Rynek, robi wrażenie, zwłaszcza jak się ogląda po raz pierwszy. Przechadzamy się podziwiając zabytkowe kamieniczki, tak dochodząc do Bramy Opatowskiej. W powrotnej drodze siadamy na jednej z ławek w rynku i wpatrujemy się w ludzi. Czas coś zjeść, wybieramy jedną z wielu restauracji. Na noc wybieramy parking w Starym Porcie, który późnym wieczorem pustoszeje. Jest to miejsce zlokalizowane na nabrzeżu wiślanym. Miasto zainwestowało tu pokaźne pieniądze, pewnie także pomocowych. Jest sporo terenów rekreacyjnych, marina, przystań i parkingi. Szkoda, że nie pomyślano o specjalnym kawałku miejsca dla kamperów, chociażby tylko z możliwością pobrania wody i małego serwisu. We Francji takie miejsca są prawie obowiązkowe w każdej miejscowości. Wypada więc, jeszcze trochę poczekać.

30 SIERPNIA 2019 – DZIEŃ 12

Sandomierz – Zwierzyniec – Zamość


W godzinach południowych docieramy do Zwierzyńca. Chcemy poczuć klimat Roztocza i poznać najciekawsze miejsca. Obchodzimy dookoła staw z kościołem i zaglądamy do jego wnętrza. Dalej kierujemy się do Ośrodka Edukacji, przechodząc koło browaru. Ośrodek Edukacyjno – Muzealny zorganizowany jest z rozmachem. Znajdują się tu sale wystawowe związane z RPN, a także administracja Parku. Niestety w recepcji nie uzyskujemy informacji, gdzie możemy zatrzymać się na parkingu leśnym, wzorem Białowieskiego Parku. Szkoda że o tym nie myślą urzędnicy leśni.

Postanawiamy pojechać dalej i noc spędzić w Zamościu. W mieście jest sporo miejsc parkingowych, także niepłatnych. Zatrzymujemy się w bliskości Rynku Wielkiego, około 15 minut spacerem. Trafiamy na imprezy rozrywkowe, akurat na schodach ratuszowych trwa występ artystów operetkowych. Zebrało się sporo mieszkańców, wszak to już koniec wakacji. Obchodzimy podcieniami cały rynek dookoła, nie darmo nazywany jest miastem arkad. W drodze powrotnej wstępujemy do kościoła z grobem hrabiego Zamojskiego i obchodząc Rotundę wracamy do naszego domu.

31 SIERPNIA 2019 – DZIEŃ 13

Zamość – Jarosław


W drodze do Jarosławia zatrzymujemy się w porze obiadowej na leśnej polanie przy drodze. Jest bardzo ciepło, dlatego postanawiamy zjeść posiłek na łonie natury.

Jarosław pozytywnie nas zaskoczył, może dlatego że nigdy tu nie byliśmy. Nie świadomie zajeżdżamy na parking przy klasztorze sióstr benedyktynek, z myślą aby tu pozostawić auto i wyruszyć na zwiedzanie miasta. Parking zlokalizowany jest pod murami wraz z basztami, okalającymi spory teren. Przez okazałą bramę wchodzimy na teren klasztoru. Zapoznajemy się z bogatą historią tego miejsca. W okresie okupacji niemieckiej było to pilnie strzeżone więzienie i miejsce straceń wielu ludzi. Maszerujemy w kierunku centrum, obok klasztoru dominikanów, Kolegiaty, cerkwi i synagogi. Jak bogata etnicznie i kulturowo musi być historia tego miasta. Dochodzimy do rynku z okazałym Ratuszem, a kawałek dalej świeżo oddane centrum handlowe z ogromem zwiedzających i kupujących, wszak jutro 1 września. Jarosław jest bardzo ładnym i nowoczesnym miastem z gustownie zorganizowanymi ulicami i sklepami. Strudzeni wracamy pokonując w sumie dystans blisko 10 kilometrów.

1 WRZEŚNIA 2019 – DZIEŃ 14

Jarosław – Przemyśl – Krasiczyn


Przed południem docieramy do Przemyśla, w którym z okazji 1 września odbywały się uroczystości, łącznie z defiladą oddziałów wojska. Jest niedzielne gorące przedpołudnie, na ulicach mało spacerowiczów, za wyjątkiem wychodzących z licznych świątyń. Zaglądamy do Archikatedry bizantyjsko – ukraińskiej w której sprawowana jest liturgia w języku ukraińskim, wnętrze jest bardzo bogate. Był to dawny jezuicki kościół rzymsko – katolicki, przekazany przez papieża JPII dla społeczności obrządku greckokatolickiego. Chcemy spróbować słynnej pizzy przemyskiej, ale niestety lokal jest nieczynny.

Późnym popołudniem docieramy do Krasiczyna, licząc że uda nam się wjechać na zamkowy parking, tak jak dwa lata temu. Niestety chyba się zmieniły zasady i ochrona odmawia. Parkujemy kawałek dalej na parkingu pod kościołem. Udaje nam się załapać na oprowadzenie z przewodnikiem po wnętrzach zamkowych, po czym odwiedzamy zamkową kawiarnię. Nie możemy sobie odmówić spaceru po zamkowym parku z niezliczoną ilością rzadkich gatunków drzew. Jutro będziemy chcieli już wjechać w Bieszczady.

2 WRZEŚNIA 2019 – DZIEŃ 15

Krasiczyn – Sanok – Arłamów


Rano budzą nas samochody parkujące na przykościelnym parkingu. Okazuje się, że poranną mszę mają uczniowie z okazji rozpoczęcia roku szkolnego. Jemy śniadanie i ruszamy w kierunku Sanoka. Przejeżdżamy obok wzgórza zamkowego kierując się się przez most na Sanie i parkując tuż przy skansenie.  Skansen jest zlokalizowany na sporym obszarze, także obejście wszystkich obiektów zajmuje cały dzień. Trafiamy tu w poniedziałek, a więc w dzień z bezpłatnym wstępem. Miejsce to zostało zorganizowane z dużą starannością i rozmachem. Znajduje się tu kilkadziesiąt zabytkowych budowli starannie odrestaurowanych z pełnym historycznym wyposażeniem, przywiezionych z okolicznych wsi i miasteczek. Całość zestawiono w uliczkę z rynkiem, mającą sprawiać wrażenie zabudowy zorganizowanej. Wnętrza budynków są naprawdę wiernie i starannie odtworzone z meblami i sprzętem. Dodatkowo w budynkach, które stanowiły ówczesne zakłady rzemieślnicze zatrudnieni zostali fachowcy zawodów dziś już prawie nie spotykanych. Jest więc garncarz, zegarmistrz, szewc, fotograf i wielu innych. Z budynków, jest sklep kolonialny, apteka, piekarnia, poczta, urząd wójta, proboszczówka i wiele innych. Bardzo ciekawe miejsce, które koniecznie trzeba odwiedzić.

Późnym popołudniem osiągamy Arłamów i parkujemy na hotelowym parkingu. Dojazd do Arłamowa juz sam w sobie jest przyjemności. Cały czas lasy, po drodze może jakie osiedle z była stanicą pograniczników. Do obiektu hotelowego wjeżdża się długą prostą drogą w dół, stanowiącą jednocześnie pas startowy małych samolotów. Przed skrętem na pas znajduje się lądowisko dla helikopterów. Zajmujemy miejsce na obszernym parkingu hotelowym z widokiem na cały obiekt.

3 września 2019 – dzień 16

Arłamów


Dzień niestety budzi nas deszczem, co powoduje że nie możemy podziwiać otoczenia. Pułap chmur jest niski. Jemy śniadanie i pomimo ciągle padającego deszczu ruszamy na obchód. Rzeczywiście wszystkie obiekty zajmują potężną powierzchnię. Znajdziemy tu basen, wody termalne, boiska, konie, korty, stoki narciarskie, halę sportową. Z wszystkiego można korzystać. Przemoknięci wchodzimy do wnętrza budynku. na korytarzach spotykamy naszych reprezentantów w piłce siatkowej. Czekają tu na zawodników wierni kibice, którzy łapią ich w przerwach między treningami by zrobić sobie wspólne zdjęcie. Podziwiając pięknie i funkcjonalnie zaprojektowane wnętrza dochodzimy do kawiarni i rozgrzewamy się gorąca herbatą. Deszcz zaczyna padać coraz bardziej, więc do campera wracamy zupełnie mokrzy.

4 września 2019 – dzień 17

Arłamów – Lutowiska – Wołosate – Pszczeliny


Budzi nas piękne słońce i cisza. Zapowiada się piękny dzień, szkoda że nie było tak wczoraj. Dziś będziemy chcieli iść w góry. Żegnamy to piękne miejsce z nadzieją, że jeszcze kiedyś tu przyjedziemy. Kierujemy się na Lutowiska przez Ustrzyki Górne. Krótko przed Lutowiskami zatrzymujemy się na parkingu przy punkcie widokowym. Jest sporo samochodów i co chwila podjeżdża autobus z wycieczkowiczami.

Lutowiska - Punkt widokowy z parkingiem
Lutowiska – Punkt Widokowy z parkingiem.

Wchodzimy na sporą skarpę i podziwiamy panoramę Bieszczad. W Lutowiskach kierujemy się na Wołosate. Tutaj znajdujemy gminny parking, gdzie zostawiamy auto, pakujemy ekwipunek i ruszamy na Tarnicę. Musimy dojść do bramy wejściowej na teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego, około 2 km do kasy przy wejściu na szlak na Tarnicę. Początkowo droga prowadzi przez połoninę, po czym zaczyna stromo wspinać się pod górę. 

5 września 2019 – dzień 18

Pszczeliny


Pszczeliny – tu spędzamy dwie noce.
6 września 2019 – dzień 19

Pszczeliny – Ustrzyki Górne


W Ustrzykach Górnych szukamy miejsca, żeby zostawić auto. Wyczytałem kiedyś, że przyjazne miejsce jest przy domu rekolekcyjnym, może by nawet dało się tu przenocować. Niestety jest to spory plac budowy, a na podwórzu nie dość że nawierzchnia rozkopana to stoją tu bezładnie auta. Sympatyczny ksiądz zezwala na zatrzymanie, ale nie za bardzo jest miejsce. Decydujemy się zostawić auto na zewnątrz przy ulicy. Zabieramy potrzebne rzeczy i tym razem koniecznie kijki do trekingu. Dziś chcemy wejść na Połoninę Caryńską. 

Po powrocie jedziemy na gminny duży parking naprzeciwko placówki granicznej, gdzie zostajemy na noc. 

7 września 2019 – dzień 20

Ustrzyki Górne – Wetlina – Cisna


Podążamy Dużą Pętlą Bieszczadzką w kierunku Cisnej. Po drodze zatrzymujemy się na stacji Kolejki Bieszczadzkiej w Balnicy. Przy stacji jest spory parking dla pozostawiających swoje auta. Jest kilka barów i sklep. Ludzi sporo czeka na przyjazd kolejki. Dalej zatrzymujemy się na parkingu nad Solinką, robimy kawę i przesiadujemy na samym brzegiem. Dzień kończymy spacerując po Cisnej i tutaj także śpimy na kempingu „Tramp”. Prawie nie ma już turystów. 

8 września 2019 – dzień 21

Cisna – Polańczyk – Bukowiec


Następny etap Baligród, miejsce śmierci generała Karola Świerczewskiego „Waltera”. Niestety nie ma juz pomnika – został usunięty, a muzeum sprywatyzowane. Dalej drogą na Lesko dojeżdżamy do Polańczyka, położonego na Soliną. Miejscowość o charakterze uzdrowiska z licznymi sanatoriami i domami wczasowymi. Robimy spacer do mariny i na tereny rekreacyjne na jeziorem. jest sporo wypoczywających tym bardziej, że dopisuje słoneczna pogoda. 

9 września 2019 – dzień 22

Bukowiec – Wola Wyżna


Noc spędzamy na zupełnie pustym polu namiotowym zorganizowanym przez gminę jako miejsce rekreacyjne nad Solinką. Bukowiec położony jest przy drodze z Polańczyka do Cisnej. Chciałoby się by takich miejsc było znacznie więcej. Ponownie mijamy Cisną i zatrzymujemy się na stacji kolejki bieszczadzkiej, tym razem w Majdanie. jet to główna stacja z zapleczem technicznym, kasami i muzeum. Miejsce bardzo urokliwe i ciekawe. Oczywiście wchodzimy do muzeum.


Ujeżdżamy kilkaset metrów i poszukujemy miejsca wypału drewna. Jest. Miejsce magiczne, a ludzie wykonujący tę pracę zasługują na uznanie. 

Po drodze zatrzymujemy się na parkingu w Komańczy i wybieramy się na zwiedzanie miejsca odosobnienia Kardynała S. Wyszyńskiego. Niestety nie możemy wejść do wnętrza sióstr zakonnych – jest nieczynne. Kierujemy się na Tylawę i zatrzymujemy na nocleg w okolicach Woli Wyżnej na parkingu leśnym. 

10 września 2019 – dzień 23

Wola Wyżna – Dukla – Równe


Ryneczek w Dukli.
11 – 12 września 2019 – dzień 24

Równe


Załapuję się na objazd pól super pojazdem.

13 września 2019 – dzień 25

Równe – Bóbrka – Rymanów Zdrój – Iwonicz Zdrój – Krosno


Podążając drogą w kierunku Krosna, zbaczamy do Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowniczego im. Ignacego Łukasiewicza w Bóbrce. 

Rymanów Zdrój – Park Zdrojowy.
Krosno – Rynek
14 września 2019 – dzień 26

Krosno – Żarnowiec – Krosno


Żarnowiec – dworek Marii Konopnickiej.

 

15 WRZEŚNIA 2019 – dzień 27

Krosno – Tarnów – Kraków – Gdańsk